Niebieskie futro, papryczki chili na koszuli i sprężyna główna, w której chowa się twarz najbardziej szalonego stuntmana w historii telewizji. Oris, niepokorna szwajcarska manufaktura z Hölstein, po raz trzeci łączy siły z Muppetami Disneya i tym razem stawia na scenie Wielkiego Gonzo. Ten zegarek – tak jak jego patron – najpierw was zaskoczy, a potem rozczuli finezją, z jaką to szaleństwo zostało poskładane. Światła gasną, kurtyna idzie w górę Czerwona kurtyna, złote litery układające się w nap
Powtórzę się, choć pisałem to już wielokrotnie, że bardzo lubimy, kiedy producenci zegarków proponują nam specjalne modele w jakiś sposób powiązane z Polską czy wręcz polskie edycje. Taka sytuacja ma miejsce coraz częściej i ta „polonizacja” jest nieraz dość głęboka. Teraz, kiedy piszę te słowa, przede mną leży zegarek bardzo wyrazisty, znanej i lubianej marki Vostok Europe, która ma siedzibę na Litwie. Producent ten przygotował w tym roku zegarek skierowany specjalnie na nasz rynek. To Vostok E
Odsłuchaj tę rozmowę: Rozmowy z doświadczonymi menedżerami, zarządzającymi globalnie rozpoznawalnymi markami, to zawsze spore wyzwanie. Z reguły są to osoby z dużym doświadczeniem i dorobkiem zawodowym, których perspektywa – z racji pełnionej funkcji – jest zupełnie inna, niż nasza, czy to mediów branżowych, czy użytkowników i użytkowniczek zegarków. Dlatego przygotowując się do tego typu wywiadów staram się oczywiście opracować ciekawe pytania dotyczące marki, którą mój rozmówca zarządza, ale t
W zegarmistrzostwie rzadko kiedy liczy się ilość, użytkownicy i użytkowniczki szukają jakości i unikalnego designu, a pasjonaci poszukują zegarmistrzowskich komplikacji i rzemiosła, które broni się samo. Czasem jednak warto spojrzeć na branżę przez pryzmat liczb, bo te potrafią opowiedzieć fascynującą historię o globalnych ambicjach, zmianach kulturowych i technologicznych rewolucjach. Gdy niedawno na łamach naszego portalu opisywaliśmy model Omega Seamaster Diver 300M Chronograph 007 First Ligh
Ryk ośmiocylindrowego silnika powoli cichnie w alei serwisowej, ustępując miejsca metalicznemu staccato stygnącego wydechu. Nad torem Monza słońce zaczyna powoli chować się za linią trybun, malując asfalt długimi, purpurowymi cieniami. Mechanicy w odruchowym, wyćwiczonym rytmie nakładają koce grzewcze na opony, a zapach rozgrzanej gumy i paliwa wciąż unosi się w chłodnym, wieczornym powietrzu. Kierowca opuszcza kokpit, rozpina kombinezon i zdejmuje trudnopalną rękawicę. Na jego nadgarstku pojawi
REKLAMA
TYMCZASEM NA INSTAGRAMIE
W celu poprawienia jakości usług korzystamy z plików cookies. Pozostanie na stronie oznacza, iż wyrażasz zgodę na to, że pliki cookies będą przechowywane w Twoim urządzeniu.
AkceptujęWięcej informacji